Incydent przed Pałacem Prezydenckim. Kierowca volkswagena potrącił policjanta na ul. Marszałka Focha, potem wjechał w Krakowskie Przedmieście i staranował ogrodzenie Pałacu Prezydenckiego. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji i Służby Ochrony Państwa – doniosły wczoraj w sensacyjnym tonie niemal wszystkie krajowe media.

Do zdarzenia doszło ok. godz. 13.30. – Kierowca volkswagena jechał ulicą Marszałka Focha pod prąd. Zauważył to jeden z funkcjonariuszy policji, który patrolował okolicę. Policjant próbował zatrzymać samochód, ale ten nie zatrzymał się, potrącił policjanta i skręcił w kierunku Krakowskiego Przedmieścia. Następnie wbił się w bariery ochronne przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.

Media rozpisują się o zabezpieczeniach Pałacu Prezydenckiego, które „zadziałały”. Informują szeroko o kierowcy, który nie był nigdy notowany przez policję. Samochód nie był też kradziony. Przesłuchanie kierowcy najprawdopodobniej będzie możliwe dopiero jutro. Zależy to od wyniku badań toksykologicznych jak i od opinii psychologów, którzy oceniają teraz stan mężczyzny.

I tylko o potrąconym przez samochód Policjancie nikt nie napisał linijki wiersza. Wypowiedział się jedynie rzecznik prasowy KSP Mariusz Mrozek, informując, iż funkcjonariusz ten znajduje się pod opieką lekarza.

Tak wygląda hierarchia ważności wiadomości w mediach – najważniejsze: zagrożenie Pałacu Prezydenckiego, dalej w kolejności interesowało media, kto kierował pojazdem i jakie motywy nim kierowały. – Bo przez długi czas media jeszcze miały nadzieję, że to atak na głowę państwa. Choć powszechnie było wiadomo, że Prezydent Duda już jest w Davos. Późniejsze ustalenia policji, iż w grę wchodziła najprawdopodobniej tylko paniczna reakcja kierowcy, który potrącił policjanta mało już interesowały media.

I gdzie w tym wszystkim znaleźć miejsce dla jakiegoś potrąconego policjanta?

Zawiedzionym przedstawicielom mediów dedykuję komentarz – pytanie z Twittera: „Kiedy media rozpoczną zbiórkę pieniędzy na kierowcę, w którego wjechał Pałac Prezydencki?”


Groźby karalne i mowa nienawiści przysparzają pracy policji.

Atak na prezydenta Gdańska sprawił, iż większość prezydentów pozostałych miast zaczęła baczniej obserwować doniesienia i komentarze na swój własny temat. Niektórzy odkryli, iż oprócz wpisów o charakterze hejtu, czyli mowy nienawiści, pojawiają się też groźby karalne. Stąd też policja otrzymała sporo zgłoszeń, które są weryfikowane. O niektórych donoszą też media.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział, że w poniedziałek przekaże policji informacje o groźbach, jakie wpłynęły pod jego adresem. Była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz – Waltz zamierza, jak informują media, wystąpić do szefa MSWiA o ochronę. – Dopiero zwrócę się o to w najbliższych dniach. Zmobilizowało mnie do tego, po pierwsze, zawiadomienie, że mam się udać do miasta powiatowego, bo będzie sądzona tam osoba, która na Twitterze powiedziała, że trzeba mnie zabić. Drugi taki przypadek zdarzył się niedawno, kiedy osoba, według mnie psychicznie niezrównoważona, też tak ostro zareagowała, ale to już było na terenie uczelni.

Zatrzymane zostały osoby, które groziły m.in. prezydentom Poznania, Wrocławia i Warszawy – czytamy w mediach. – Nawet 10 lat więzienia grozi Sergiuszowi P., który we wpisie na jednym z portali groził śmiercią Piotrowi Grzymowiczowi, prezydentowi Olsztyna. Zatrzymany przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Do zatrzymania 24-letniego mężczyzny doszło w poniedziałek 14 stycznia. – Do wpisu dotarli policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości, którzy ustalili i namierzyli mężczyznę – powiedział Rafał Prokopczyk z KMP w Olsztynie.

Po morderstwie Pawła Adamowicza policja kilkakrotnie musiała interweniować w sprawie gróźb pod adresem prezydentów innych miast. 41-latek groził, że „rozpruje” prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Oczywiście także prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza przypomniał sobie o jakichś groźbach na swój temat. A Prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, odkrył, że nieznany sprawca namalował sprayem na ulicy napis „Tyszkiewicz ty będziesz następny” w czasie, gdy był on na pogrzebie prezydenta Gdańska.

 

Informacje w mediach dotyczą powszechnie znanych osób, ale szczerze trzeba stwierdzić, że niektóre groźby noszą wymiar lokalny i dotyczą osób, o których istnieniu dowiadujemy się dopiero po informacjach medialnych o groźbach karalnych jakie ktoś pod ich adresem skierował.

Dla policji, zwłaszcza dla służb śledzących wpisy w internecie – kolejny ogrom pracy. Dla ministra Brudzińskiego niełatwy orzech do zgryzienia – komu przydzielić ochronę?

Rodzi się pytanie – czy prowadzące samodzielną politykę miasta zatrudniają ochroniarzy dla swoich prezydentów?

Nigdzie się tego nie doczytałem.

(jp)

źródło: nszzp.pl