Komendant główny policji nie ma zamiaru zmienić decyzji w sprawie zwolnienia Pawła, byłego poznańskiego "łowcy głów". Przełożeni pozbyli się go z formacji dwa lata temu, gdy usłyszał prokuratorskie zarzuty. I choć przed rokiem sąd prawomocnie go uniewinnił, dla szefostwa policji nie ma to większego znaczenia. Paweł już zapowiedział, że odwoła się do MSWiA i poprosi o interwencję prezydenta Karola Nawrockiego. Murem za nim stoją związki zawodowe.
Paweł nie chce pokazywać twarzy i podawać nazwiska, bo mimo negatywnej decyzji komendanta głównego w sprawie jego powrotu do służby wciąż tli się w nim nadzieja, że kiedyś znów będzie policjantem. Pierwszy raz założył mundur w 2011 r. Przez ostatnie dwa lata służby zatrzymywał przestępców poszukiwanych listami gończymi i był poznańskim "łowcą głów". Jego kariera załamała się w kwietniu 2024 r., gdy prokurator przedstawił mu zarzuty. Usłyszał, że podczas interwencji sprzed pięciu lat u dilera narkotykowego miał zabrać pół kilograma marihuany, 20 gramów metamfetaminy i wziąć trzy tys. zł łapówki.
W akcie oskarżenia o metamfetaminie nie było już mowy, a z pół kilograma marihuany zrobiło się 80 gramów. Jedynym dowodem, jakim dysponowała prokuratura, były zeznania skruszonego dilera Miłosza S.
Paweł najpierw został zawieszony, a potem zwolniony ze względu na ważny interes służby. Od początku zapewniał, że jest niewinny. Nikogo jednak nie interesowały jego wyjaśnienia. W lutym 2025 r. Sąd Rejonowy w Poznaniu uznał go za winnego przekroczenia uprawnień i skazał na półtora roku bezwzględnego więzienia. Wtedy wpadł w depresję. Nie spał całymi nocami. Wielu znajomych odwróciło się od niego. Żeby przetrwać, ratował się terapią, uciekł też w sport. Wszystko zmieniło się w sierpniu 2025 r., gdy w apelacji sąd prawomocnie go uniewinnił. Wtedy też rozpoczął starania, by wrócić do policji. Komendant główny policji Marek Boroń właśnie umorzył postępowanie, które mogło doprowadzić do uchylenia decyzji w sprawie zwolnienia Pawła i przywrócenia go do służby. Dla policji Paweł nie ma już nieposzlakowanej opinii.
— To dla mnie szok. Zostałem prawomocnie uniewinniony, a policja mi mówi, że straciłem nieposzlakowaną opinię. Tyle że zeznania, na podstawie których tak twierdzą, okazały się kłamstwem i nie były poparte żadnymi dowodami poza słowami bandyty, na co zwrócił uwagę sąd. Dla policji nie ma to już znaczenia. Nie potrafię tego zrozumieć. Dzwonią do mnie policjanci z całej Polski i oni też są w szoku — mówi Onetowi Paweł.
— Mam czyste papiery i wbrew temu, co twierdzi policja, mam nieposzlakowaną opinię. Naprawdę nie wiem już, o co w tym chodzi, czy mają mi za złe, że media nagłośniły tę sprawę? Mogliby wyjść z tej sytuacji z twarzą, gdyby mnie przyjęli. Zyskaliby doświadczonego policjanta. Przecież przez 13 lat służby zainwestowali we mnie mnóstwo pieniędzy. Chłopaki z mojego wydziału cały czas trzymają dla mnie biurko — słyszę. — Powoli dociera do mnie jednak, że nie wygram tego, ale będę walczył do końca — dodaje.
Paweł odwoła się od decyzji komendanta do MSWiA. Chce też poprosić o pomoc prezydenta Karola Nawrockiego. Murem za nim stoi związek zawodowy policjantów.
— W naszej ocenie kodeks postępowania administracyjnego daje policji możliwość zmiany własnej decyzji, jeżeli zaistnieją takie przesłanki. A w tym przypadku policjant został zwolniony na podstawie zarzutów prokuratorskich, które były oparte wyłącznie na zeznaniach przestępcy, na których sąd nie zostawił suchej nitki i uniewinnił policjanta od zarzucanego mu czynu. Dlatego też komendant główny powinien uchylić własną decyzję i z honorami przyjąć policjanta do służby — mówi Onetowi Andrzej Szary, przewodniczący NSZZ Policjantów w woj. wielkopolskim. Dla związku zawodowego policjantów decyzja komendanta głównego jest nie do zaakceptowania. — Państwo nie stanęło w obronie swojego funkcjonariusza. Tak często powtarzane hasło "murem za polskim mundurem" jawi się w tej sytuacji jako pusty frazes. My tego tematu nie odpuścimy. Skoro mieli odwagę go zwolnić, to teraz powinni mieć honor, żeby go z powrotem przyjąć i dać mu normalnie pracować — zapewnia Szary. Uważa też, że sprawa Pawła niesie za sobą zagrożenie dla innych policjantów, którzy w przyszłości mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. — Taka postawa komendy głównej daje przestępcom asumpt, żeby dzięki niezweryfikowanym zeznaniom pozbyć się ze służby dobrego policjanta.
Dlatego też w sprawie poznańskiego "łowcy głów" związek zawodowy policjantów wystosował list otwarty do szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego i komendanta głównego policji Marka Boronia.
"Ten błąd można jeszcze naprawić. I właśnie tego jako NSZZ Policjantów oczekujemy. Spokojnie, rzeczowo, ale jednoznacznie apeluję do Pana Ministra i Pana Komendanta, czyli osób mających w tej sprawie kompetencje o podjęcie działań prowadzących do przywrócenia Pawła do służby. Nie chodzi o gest. Chodzi o elementarną sprawiedliwość, odpowiedzialność za człowieka i jasny sygnał dla całego środowiska policyjnego: prawomocnie uniewinniony policjant nie powinien dalej ponosić konsekwencji zarzutów, które upadły" — pisze przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów Rafał Jankowski.
Wcześniej związek zawodowy policjantów zwrócił się do prokuratora generalnego Waldemara Żurka, by wycofał kasację od uniewinniającego wyroku, którą prokurator z Poznania skierował do Sądu Najwyższego.
Po wyrzuceniu z policji Paweł przez blisko rok pracował jako kurier i rozwoził paczki. Teraz zajmuje się produkcją kabli.
źródło: onet.pl, autor: Tomasz Pajączek