Pracodawcy i związki zawodowe proponują wzrost minimalnej pensji w przedziale od 137 zł do 270 zł, a wynagrodzeń w budżetówce – od 6,1 proc. do 15 proc. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku świadczenia te poszybują w górę. Wyraźne wzrosty proponują nie tylko – co zrozumiałe – związki zawodowe, lecz także organizacje pracodawców.

Te pierwsze już się porozumiały i przedstawiły rządowi wspólną propozycję (NSZZ „Solidarność”, OPZZ i FZZ). Zgodnie z nią minimalne wynagrodzenie od 1 stycznia 2020 r. powinno wzrosnąć co najmniej o 12 proc. (czyli 270 zł) i wynieść 2520 zł – pisze Łukasz Guza w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej

Wyższe pensje mieliby otrzymać także pracownicy budżetówki. Związkowe centrale proponują dla nich co najmniej 15-proc. podwyżki.

Związkowcy porozumieli się też w sprawie rent i emerytur. Proponują waloryzację o średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług dla gospodarstw emerytów i rencistów w 2019 r. zwiększony o 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę w 2019 r.

Wydaje się, że wspólną propozycję w omawianych sprawach przedstawią też pracodawcy. Przewiduje ona podwyżkę minimalnej pensji oraz wynagrodzeń w sferze budżetowej o 6,1 proc.

Ta propozycja oznacza, że minimalna pensja od przyszłego roku wzrosłaby o 137 zł (do 2387 zł), czyli aż o 41 zł więcej, niż gwarantuje ustawa z 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2177 ze zm.). W poprzednich latach pracodawcy najczęściej proponowali wzrost jedynie o ustawowe minimum (lub kwotę nieznacznie je przewyższającą).

Federacja Przedsiębiorców Polskich postuluje wręcz wzrost minimalnej pensji do 2500 zł (ta organizacja pracodawców nie uczestniczy jednak w zawieraniu porozumienia, bo nie jest reprezentowana w Radzie Dialogu Społecznego).

Jeszcze większym wyłomem w dotychczasowej tradycji jest zaproponowany wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej. Do tej pory w trakcie konsultacji pracodawcy najczęściej akcentowali jedynie konieczność reformy systemu wynagradzania w instytucjach publicznych (na bardziej elastyczny, umożliwiający większy wpływ szefów jednostek na kształtowanie wynagrodzeń). W tym roku zaproponowali jednak podwyżkę wyraźnie ponad inflację. Z kolei w przypadku emerytur organizacje zrzeszające zatrudniających opowiedziały się za wzrostem jedynie o ustawowe minimum (czyli o średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych zwiększony o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia).

Teraz partnerzy społeczni będą czekać na propozycje rządu w omawianych kwestiach (ma na to czas do 15 czerwca). Nieoficjalnie potwierdzają, że w roku wyborczym spodziewają się hojnej oferty, np. podwyżki minimalnej pensji do 2450 zł lub nawet 2500 zł.

Czytaj więcej…