W demokratycznym państwie prawa wady postępowania wyjaśniającego nie mogą być przeniesione na obwinionego – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie ukarania policjanta wydaleniem ze służby. Uznał, że jeśli wątpliwości co do trzeźwości funkcjonariusza drogówki nie da się wyjaśnić, nie można stosować kary najsurowszej.

Problem policjanta Marka M. powstał, gdy 7 marca 2016 r. zgłosił się na służbę i przy odprawie okazało się, że jest w stanie po użyciu alkoholu. Marek M. został zbadany alkosensorem, który się zacinał i pokazywał różne stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu (nie więcej niż 0,25 mg/l).

Komendant zlecił przewiezienie Marka M. do komendy w Gliwicach i tam zbadanie trzeźwości funkcjonariusza. Okazało się, że u policjanta w ogóle nie wykryto stężenia alkoholu. A upłynęła 1 godzina i 18 minut od pierwszego pomiaru przeprowadzonego przy użyciu alcosensora.

Wadliwy alcosensor

Zauważono, iż biorąc pod uwagę jego warunki fizjologiczne (średni) wzrost, nie jest możliwy spadek wyniku o 0,25 mg/l (aż do zera) w tak krótkim odstępie czasu. Stąd oczywistym jest, iż wyniki alkosensora były zafałszowane i nie mogą stanowić podstawy dowodowej.

Wobec tego Marek M. złożył wniosek dowodowy o wykonanie opinii biegłego w zakresie toksykologii na okoliczności nietrafności twierdzenia, iż znajdował się pod wpływem alkoholu, niemożliwości redukcji stężenia alkoholu w organizmie obwinionego w czasie, który upłynął pomiędzy badaniami. W dalszej części podał, że w dniu stawienia się na służbę cierpiał na dolegliwości żołądkowe, dlatego też zażył środek leczniczy AMOL w ilości 18 kropli. Marek M. oprócz tego przyznał, że poprzedniego dnia wypił ok. 3 litrów piwa.

Wydalenie ze służby

Mimo tych wyjaśnień, Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach w trybie postępowania dyscyplinarnego ukarał Marka M. najsurowszą karą – wydalenia ze służby (na podstawie art. 135 j ust. 1 pkt 1 i 3 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji). Komendant Główny Policji orzeczeniem dyscyplinarnym z września 2016 r. utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie.

Komendant podkreślił, że Marek M. w ciągu 23 lat służby związany był głównie z pionem prewencyjnym, a w ostatnich latach z ruchem drogowym i bez wątpienia jest doświadczonym funkcjonariuszem policji. W ocenie przełożonego dyscyplinarnego zastosowanie łagodniejszej kary, w przypadku stawienia się do służby policjanta będącego w stanie po użyciu alkoholu, skutkowałoby obniżeniem dyscypliny służbowej. Miałoby to wpływ na bezpieczeństwo ludzi oraz utrzymanie porządku publicznego. Policjant bowiem nie powinien stawiać się do służby w stanie po użyciu alkoholu, jak i posiadać przy sobie służbowej broni palnej po spożyciu napojów alkoholowych

Od tego orzeczenia Marek M. wniósł skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który przyznał mu rację. Uchylił 9 czerwca 2017 r. rozstrzygniecie komendanta i przekazał sprawę do ponownego zbadania. Sąd zasugerował przeprowadzenie analizy przez toksykologa

Zdaniem WSA skoro alcosensor przy wcześniejszych próbach badania zawiesił się i wykazał błąd, to nie można mówić o wiarygodności tych wyników.

Skarga kasacyjna

Z wyrokiem WSA nie zgodził się Komendant Główny Policji i złożył skargę kasacyjną, w której zarzucił m.in:

błędne ustalenie, że zawieszenie się alkomatu miało wpływ na wynik sprawy
naruszenie art. 135 g ustawy o Policji („niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść obwinionego” nie można stosować w tej sprawie)

Radca prawny Adam Parda występujący przed NSA w imieniu Komendanta Głównego Policji dodał, że okoliczności podane przez policjanta nie były wiarygodne; mówił, że płukał usta AMOL-em, a wcześniej, że wypił piwo. Co więcej zbadanie sprawy przez biegłego po 3 latach od zdarzenia mija się z celem.

NSA utrzymuje w mocy wyrok WSA

Naczelny Sąd Administracyjny nie uwzględnił skargi Komendanta Głównego Policji. W opinii sądu II instancji wyrok odpowiada prawu. Sam Komendant w skardze przyznał, że pierwsze urządzenie, którym badano funkcjonariusza było niesprawne.

Jak dodał sędzia sprawozdawca Arkadiusz Blewązka wszystkie wątpliwości nie zostały wyjaśnione i teraz trudno ustalić, jak było naprawdę. – W demokratycznym państwie prawa wady postępowania wyjaśniającego nie mogą być przeniesione na obwinionego policjanta, zwłaszcza, że chodzi o karę najsurowszą – stwierdził sędzia sprawozdawca.

Sygnatura akt I OSK 2085/17, wyrok z 7 maja 2019 r.

źródło: prawo.pl